Blogi emigracyjne

Miasto kontrastów

Blogi o emigracji: Onet.pl - śr., 02/08/2012 - 10:45
W Moskwie byłam razem z Piotrem w lipcu 1990 roku. U nas było już rok "po", u nich było rok "przed". Mam oczywiście na myśli zmianę ustroju. Pierwsze wrażenie gdy wjechaliśmy do Moskwy było jednocześnie naszym pierwszym wielkim zdziwieniem

Podróż beligijska: Bruksela

Blogi o emigracji: Onet.pl - wt., 02/07/2012 - 10:45
W popołudniowym świetle tego słonecznego dnia Atomium prezentowało się wyjątkowo okazale. Stojąc przed tą ogromną konstrukcją, czułam tylko radość: że tu jestem i że Atomium nie zostało zdemontowane, jak zakładał pierwotny plan

Odchudzanie

Blogi o emigracji: Futrzak - pon., 02/06/2012 - 20:18

Bardzo ciekawy artykul o tym, dlaczego ogromna wiekszosc diet odchudzajacych nie dziala. W skrócie: z wlasnym mozgiem sie nie wygra. Ci, ktorzy „wygrywaja” placą za to ogromną cenę w postaci chorob takich jak bulimia czy anoreksja.

Kazdy organizm ma swoja „wage neutralna” dla jednych nizsza, dla innych wyzsza. Jesli prawidlowo sie odzywiamy i mamy normalny tryb zycia (czytaj – przejawiamy jakas aktywnosc fizyczna) to bedzie ona utrzymywana w zasadzie automatycznie. Oczywiscie dotyczy to osob zdrowych.

Widze to sama po sobie: od czasu przyjazdu do Argentyny odzywiam sie glownie nieprzerobionym (unprocessed) miesem, winem, warzywkami, serem, nabialem. Dzienna aktywnosc fizyczna ogranicza sie do chodzenia po miescie. Nie mam potrzeby pozerania slodkich rzeczy, a jak juz pozre to skutek jest porazajacy (hiperaktywnosc). I chudne…


Czarna Madonna z Salwadoru

Blogi o emigracji: Onet.pl - pon., 02/06/2012 - 10:45
Rzecz dzieje się w maleńkim miasteczku, do którego przypłynęliśmy nieco przeludnionym promem. Głodni siadamy w jednym z barów w cieniu rozłożystego drzewa. Dookoła morze plastikowych krzeseł i stolików. Żółte, pomarańczowe, czerwone

Kartka z podróży

Blogi o emigracji: Onet.pl - ndz., 02/05/2012 - 10:45
Dlaczego wspomnieniowo nastroił mnie ten zatarg międzynarodowy o ponure skały wystające z oceanu blisko pięćset kilometrów od wybrzeży Ameryki Łacińskiej? Otóż dlatego, że w kwietniu minie trzydzieści lat od wojny o Falklandy, którą z powodu życiowych okoliczności doskonale pamiętam.

Płaca na wizach H-1B

Blogi o emigracji: Futrzak - sob., 02/04/2012 - 13:26

Tenze artykul rzuca nieco swiatla na kwestie pod tytulem „jezeli jest tak dobrze to dlaczego jest tak zle”.
Chodzi konkretnie o radosne doniesienia o zwiekszaniu zatrudnienia w sektorze IT w USA.
Zwieksza sie, w/g tego co podaja korporacje. Tyle, ze w wiekszosci jest to albo outsourcing albo zatrudnianie na H-1B – bo dzieki temu mozna placic duzo, duzo mniej. Emigrant na H-1B nie bedzie sie klocil, chcial podwyzki czy kręcił nosem na zbyt niska pensje.
I byloby wszystko ok gdyby nie to, ze teoretycznie takie praktyki sa nielegalne: zanim bowiem zatrudni sie emigranta trzeba udowodnic, ze nie znalazlo sie wlasnego obywatela z takimi kwalifikacjami.

Oczywiscie to o czym piszę to nic nowego, natomiast irytuje mnie hipokryzja oraz slepota ludzi bezrefleksyjnie wierzacych „wychodzeniu z recesji” i „lepszych danych z rynku pracy”.
Owszem, iles-tam korporacji zanotowalo zyski, ale te zyski nie przekladaja sie wcale na poziom zycia przecietnego Smitha.


Maroko ze szczyptą ochry

Blogi o emigracji: Onet.pl - sob., 02/04/2012 - 10:45
Jedziemy malowniczą trasą 1001 zakrętów, widoki są niesamowite! kolejno mijamy różnobarwne skały granitowe, uprawy tarasowe, gaje, wioski, kazby. Zatrzymujemy się w pobliżu Tafraoute, w pełnym słońcu, na tle błękitu nieba wspaniale prezentują się przyklejone do skał wioski berberyjskie

Anomalie pogodowe

Blogi o emigracji: Futrzak - czw., 02/02/2012 - 19:53

Europe wycinaja mrozy, w USA koszmarne burze sniezne a w Buenos Aires powodz. Co prawda znowu nie az taka wielka, ale. Wczoraj w ciagu 2 godzin spadlo 66 mm deszczu, zalewajac pare dzielnic: Belgrano, Recoleta, Barrio Norte, Once. Linie metra D, C i H czasowo zawieszono.
My mielismy szczescie: mieszkamy niedaleko obelisku, a w czasie deszczu przebywalismy w mall Abasto. Stamtad podziemiami da sie dojsc do stacji metra Carlos Gardel, linia B, ktora na szczescie dzialala normalnie.
Dzis powtorka z deszczu.

Zalane ulice wygladaly np. tak:


O zasiłkach i GDP

Blogi o emigracji: Futrzak - czw., 02/02/2012 - 12:39

W USA (zapewne tez i w wielu innych krajach) zasilek dla bezrobotnych jest opodatkowany. Zastanawialiscie sie kiedys wlasciwie dlaczego? Na zdrowy rozum nie ma to najmniejszego sensu: skoro pieniadze i tak sa wyplacane z funduszu federalnego albo budzetu stanowego, to po jaka cholere najpierw dawac je ludziom do reki a potem sciagac od tego podatek? Czy nie prosciej byloby od razu wyplcac mniejsza kwote i zaoszczedzic w ten sposob tony papieru, czasu i jakichs tam etatow?

Tzw. Mlodzi-Wyksztalceni-Inaczej stwierdza, ze nie moze tak byc, bo przeciez nie wiadomo, czy osoba dostajaca zasilek nie ma jakichs innych dochodow, a jesli ma, to stawka juz bedzie inna. Tyle tylko, ze zadeklarowanie dodatkowych dochodow (nie przekraczajacych okreslonej sumy) spowoduje pomniejszenie zasilku i wyplacenie w nastepnym miesiacu nizszej kwoty – oczywiscie brutto…

Prymitywni zwolennicy ideologii libertarianskich i liberalnych powiedza zapewne, ze sprawa jest prosta. Wyplacanie zasilku brutto a potem koniecznosc placenia od niego podatku uzasadnia istnienie ilus-tam dodatkowych etatow w IRS. Na pewno do jakiegos stopnia jest to prawda, ale….

Zrobmy maly eksperyment myslowy. Co by sie dzialo, gdyby pobierajacy zasilek otrzymywal od razu do reki kwote netto? Wtedy do GDP liczonoby tylko ta kwote netto (bo zasilek to jest usluga wsparcia spolecznego czy jak to tam sie nazywa i o ile wiem wlicza sie do GDP). Co sie dzieje, jesli wyplacana jest kwota brutto? GDP sie zwieksza o roznice miedzy brutto a netto. Do tego dochodza tez koszty zwiazane z pozniejszym zaplaceniem podatku: trzeba wypelnic formularz (jego wyprodukowanie zwieksza GDP), nakleic znaczek (jego wyprodukowanie zwieksza GDP), zatrudnic osobe, ktora bedzie przetrawiac te papiery (koszty jej zatrudnienia zwiekszaja GDP).
Jednostkowe koszty w tym momencie sa pomijalne, ale jesli pomnozy sie to przez liczbe osob pobierajacych zasilki w USA…

Podobnie jest – ale juz na wieksza skale – z wszelakimi „inwestycjami” w infrastrukture itp. Jest to przelewanie z jednego naczynia (podatki zebrane od obywateli) do innego (pieniadze wydane na zatrudnienie ilus-tam ludzi i zakup materialow), przy czym podczas tego przelewania duzo wylewa sie na boki….
Czy rosnie od tego „dobrobyt” w kraju? Mlodzi-Wyksztalceni-Inaczej powiedza, ze oczywiscie. Powstaja nowe miejsca pracy, ludzie maja na chleb, napedzaja lokalna gospodarke, a reszta ma nowe mosty i drogi. GDP ROSNIE. Ekonomia sie „rozwija”, mozna wiec pod zastaw ladnych wskaznikow dalej pozyczac pieniadze.

Normalny myslacy czlowiek puknie sie w glowe. Zapyta: czy naprawde przybywa nam bogactwa od tego, ze jeden most i droge buduje zamiast stu osob sto tysiecy osob (trzeba tu przeciez wliczyc te niezliczone etaty potrzebne do zebrania, przetrawienia a nastepnie rozdzielenia pieniedzy podatnikow), ktore oplacane sa z zaciaganych kredytow? Co prawda lokalna spolecznosc bedzie miala ten nowy most i droge, i to jest fajne i potrzebne, ale po zakonczeniu budowy sto tysiecy osob znajdzie sie nagle bez pracy i gdzie znajda nastepna? A jakie zyski wygeneruje „inwestycja” w most i droge? czy pokryje koszty wykonania?
Oczywiscie, ze nie pokryje. Jedynym ratunkiem jest wymyslenie nastepnej tego typu „inwestycji” – jeszcze wiekszej. I dzialanie w ten sposob, dopoki bedzie ktokolwiek, kto pozyczylby nam pieniadze na sfinansowanie. Co potem?
Zostaje bankructwo albo niewolniczo-feudalna zaleznosc i zycie w nędzy (ktoraś z tych dróg bedzie juz niedlugo udzialem Grecji).


Tajlandia-Singapur-Malezja

Blogi o emigracji: Onet.pl - czw., 02/02/2012 - 10:45
Bangkok od strony świątyń i zabytków wygląda dużo dużo ładniej - trzeba tylko trzymać się daleko od ruchliwych dróg, przy których hałas smród i morze samochodów robią swoje. No i te straszne :) tuk-tuki - chociaż nieraz się przydają - w sumie mają swój urok

Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi???

Blogi o emigracji: Futrzak - śr., 02/01/2012 - 13:40

Na życzenie house republicans aresztowano ekipę filmu „Gasland” gdy weszła do budynku, w ktorym odbywalo sie spotkanie House Subcommittee on Energy and Environment. Poniewaz posiedzenie bylo publiczne (public hearing), to w ten sposob zlamano pierwsza poprawkę do konstytucji.
Odmowiono rowniez prawa wejscia na sale ekipie ABC News.

No. Freedom of speach i wolna prasa to sie nazywa.

Na spotkaniu miano omawiac m.in. sprawy dotyczace phrackingu czyli wydobywania gazu łupkowego.
Josh Fox, reżyserowi filmu i szefowi ekipy policja kapitolińska postawiła zarzut „unlawful entry”


Subskrybuje zawartość