Blogi emigracyjne
Karta z podróży
Zamek z widokiem na zatokę
Bieszczady
Wycieczka do San Isidro i Tigre
Wybralismy sie dzis, wczesnym rankiem, bo juz kolo poludnia :)
Najpierw z dworca Retiro wsiedlismy w pociag linii Mitre jadacy do Tigre, ale wysiedlismy w Olivos (cena jednego biletu to 1.10 peso podajze) – jak najbardziej celowo. Olivos to miejsce, gdzie jest palac prezydencki i tam zamieszkuje la Presidenta czyli Kristina. Miasteczko senne, prawie w ogole nie bylo tam ludzi. Cicho, spokojnie. Jakis uprzejmy starszy pan zapytal sie nas, po wyjsciu z dworca, gdzie jest cos-tam :)
Sama stacyjka przeurocza. Dawny budyneczek dworca pieknie odrestaurowany i dzis miesci sie tam restauracja i cafe bar. Klimat jak z miasteczka alpejskiego :)
Linia kolejowa nazywa sie Tren de la Costa, kiedys jezdzil tędy normalny pociag parowy, dzis jest zelektryfikowana i jezdzi po niej cos, co przypomina tramwaj. Oznaczenia kiepskie – ani z ktorego peronu w ktora strone, ani tablicy z rozkladem (znaczy byla ale ktos ja zamazal) – ale to nie problem, bo wystarczy zapytac w restauracji i wszystko wytlumacza (o ile sie rozumie hiszpanski…). Bilety kosztuja 10 peso dla miejscowych i 18 dla turystow, kupuje sie je juz po wejsciu do pociagu. Nas, o dziwo, skasowano za dwie osoby na 20 peso :) Widac pan obslugujacy linie uznal, ze jestemy miejscowymi ;))))
Po drodze sa widoki na brzegi Parany, tutaj akurat pustawo, ale dalej okazalo sie, ze chyba polowa Buenos zjezdza sie tam na weekend piknikowac, popijac mate i robic asado ;)
Wysiedlismy w San Isidro… i miasteczko mnie zupelnie zauroczylo. Pierwsze, co widac ze stacji to wzgorze z kosciolem. Oczywiscie trzeba sie bylo na nie wdrapac i obejrzec kosciol z bliska. Robi wrazenie. Dookola kosciola rozciaga sie park, a w nim pchli targ oraz wystawiajacy sie lokalni artesanias. W miasteczku stara, kolonialna architektura oraz zwykle kolorowe domki.
Znalezlismy tez dom, w ktorym mieszkal i zmarl pierszy gubernator Malwinow. Chyba przyjemnie musialo mu sie tam mieszkac :)
W koncu wsiedlismy spowrotem w pociag i dojechali do Tigre. Coz, chyba z polowa Buenos udaje sie tutaj w cieple i sloneczne dni w weekendy. Tlumy ludzi, po prostu. Tigre to brama do delty Parany, mozna tam zaliczyc kurs lodzia, katamaranem i motorowka po delcie; jest wesole miasteczko dla dzieci, kasyno dla doroslych, sa sklepy rzemieslnikow w dawnych dokach; do tego duuuuzo miejsca do posiedzenia, popicia mate (co ciekawe, nawet nastolatki i mlodziez nie siedza i nie pija piwka, tylko mate) i poogladania ruchu rzecznego ;).
W Tigre jest cala masa pubow w najrozniejszych kolorach oraz restauracyjek. My wybralismy taka, w ktorej siedza miejscowi, a proporcje miesa do warzyw na talerzu sa nader wlasciwe :) Na dodatek, chodza tam psy – bardzo przyjazne, nieagresywne i nieszczekajace, za to domagajace sie na sępa resztek z talerza. Ludzie zazwyczaj niedojadaja i rzucaja resztki, dzieki czemu pieski sa tluste i zadowolone. W czasie naszego posilku zwierzaki w liczbie trzech obskoczyly wszystkie stoliki, na ktore cos serwowano, i wysępily co mogly – od nas tez ;)
Za poprzedniej naszej bytnosci w Tigre nie zdawalismy sobie sprawy, ze jest tam muzeum mate.. Muzeum jest malutkie, urzadzone w zasadzie w prywatnym domu, za to mater, czajnikow i innych sprzetów jest tam dostatek. Placi sie 10 peso od osoby, w zamian jest przewodnik (po hiszpansku i na zyczenie po angielsku) objasniajacy wszystko, puszczaja tez film o uprawie i produkcji mate. Mozna robic zdjecia.
Zainteresowanych zapraszam do obejrzenia calosci zdjec, przy czym: zmienila sie wersja mobile me i teraz juz nie ma bezposrednio podpisow pod kazdym zdjeciem, trzeba kliknac na lyterkę “i”. Oraz, z jakichs powodow niestety przy wgrywaniu na serwer pomieszalo mi kolejnosc zdjec :(
No ale trudno.
Dzicz wzywa
Austria
Przykładowe ceny z Buenos Aires
W/g paragonu z supermarketu Carrefour z centrum – zdecydowanie nie jest to najtanszy sklep. Z jezyków, jakie można tam uslyszec wnioskuję, ze sporo ponad polowe klientow stanowia cudzoziemcy.
W tej chwili 1 USD = 4.5 peso
Przyzwoite wino w kartonie (klasa mniej-wiecej takiego za 20-30PLN) – 7.89 peso
12 jaj extra grande – 15.35 peso
Litr mleka pelnotlustego – 4.6 peso
mendicrim
(tutejsza smietana bez zadnych dodatkow chemicznych, zawierajaca 45% tluszczu, 300g) – 11.43 peso
Kilogram pomaranczy – 4.89 peso
Kilogram ziemniakow (drozszych) – 4.98 peso
Pork chop (schab z koscia) 1 kg – 25.8 peso
Nogi kurczaka z udem 1 kg – 15.90 peso
Cebula 1 kg – 8.5 peso
Ryz bialy 1 kg – 5.5 peso
Quilmes 1 litr (popularny lager) – ok. 6.5 peso
Ceny jedzenia sa ciekawe, bo np. jakiekolwiek pieczywo za kilogram wychodzi drozej, niz wolowina. Podobnie jest z dżemem, a juz porzadne konfitury (np. z owocow lesnych) wychodza ponad stówę peso za kilogram. Z carbs najtanszy jest ryz oraz makaron.
Lunch na wagę u chinczyka (rozne rodzaje wolowiny, kurczak, sajgonki, ryz, chow-mein, rozne salatki, ozorki marynowane, sushi wegetarianskie [tego nie radze probowac bo porazka]) — 3.6 peso za 100 gram. Za porcje dla dwoch doroslych osob, ktora sie najedlismy, zaplacilismy 26 peso.
Na prowincji jest znacznie taniej – na oko zarcie (niemportowane) w Santiago del Estero kosztowalo polowe tego, co w Buenos.
W Ogrodach Bahaitów
Zabezpieczony: Coś za coś
This post is password protected. You must visit the website and enter the password to continue reading.
Kto kogo dyma czyli Ziemkiewicz, Machała i Rzeczypospolita
Zabawne.
Rafal Ziemkiewicz chce pozwać Tomasza Machałę za słowa:
“Śmiałe to stwierdzenie z pióra człowieka słynącego z dymania, z przeproszeniem, podatników (także mnie), poprzez siedzenie w KRUS.”
Na swoje usprawiedliwienie Tomasz Machała odpowiada:
“Nie twierdzę, że Rafał Ziemkiewicz łamie prawo. Polskie prawo daje rolnikom prawo korzystania z niskiej składki na ubezpieczenie społeczne. Rafał Ziemkiewicz twierdzi, że ma ponad 10 hektarów ziemi, płaci więc jak wynika z rządowej tabelki 366 złotych kwartalnie. Ma za to ubezpieczenie emerytalne, rentowe, chorobowe, wypadkowe, a gdyby był kobietą, to także macierzyńskie. Rafał Ziemkiewicz płaci więc miesięcznie 122 złote na KRUS. Gdyby prowadził działalność gospodarczą, płaciłby miesięcznie prawie 1000 złotych. Płaci więc zapewne ośmiokrotnie mniej. Gdyby był na etacie w jakiejś firmie, wówczas jego składki byłyby uzależnione od wynagrodzenia i być może dużo wyższe. Rafał Ziemkiewicz ma więc za 122 złote miesięcznie to, co inni mają za co najmniej 928 złotych miesięcznie. Ponieważ zawsze ktoś musi zapłacić za pewien przywilej innych, to użyłem słowa “dymanie podatnika”.
Moje pytanie jest proste jak konstrukcja cepa: kogo należy winić za “dymanie podatnika” – państwo, które uchwaliło prawo dające przywileje jednym a obciążające innych podatników? Czy tez podatnika, który zgodnie z uchwalonym prawem płaci to, co państwo zarządziło, żeby płacił?
Kto kogo dyma – podatnik postępujący zgodnie z prawem, czy panstwo uchwalające “dymające” prawo?
Sofia
Podwójne standardy
Znów.
Gdy Argentyna, uchwałą swojego parlamentu przejęła wiekszosc udzialow spółki naftowej YPF (sprywatyzowanej za czasow Menema na bandyckich warunkach), w świecie tzw. zachodnim rozpętała się histeria i nagonka.
Dzisiaj rząd Hiszpanii przejął czwartego co do wielkości kredytodawcę, Bankię.
Roznice? Pierwsze to byla firma naftowa coś warta. Jej przejęcie to “wywlaszczenie” czy tez “nacjonalizacja”. Drugie to zbankrutowany bank – tutaj ta sama operacja nazywa sie bailout. Pomoc.
W pierwszym wypadku Argentynczycy maja szansę coś zyskać. W drugim za hojność rządu i zakup bankruta zaplaca Hiszpanie.
Podstawy ergonomii w mieszkaniu czyli jak nie zwariować :)
No dobrze, skoro zeszlo juz na design, to teraz bardziej serio :)
Gust jest gustem i ciezko z nim dyskutowac, jednak przy urzadzaniu domu/mieszkania architekt i dekorator sa od tego, zeby zapewnic funkcjonalnosc. Kolory scian czy meble mozna latwo zmienic, zlego rozplanowania juz raczej nie…
Ponizej lista rzeczy, z ktorymi zetknelam sie osobiscie i wiem, jak moga obrzydzic zycie.
1. Brak badz niewystarczajaca wentylacja w lazience. Zwykle predzej, niz pozniej, skonczy sie grzybem i plesnia – cudow nie ma. Mala kratka wentylacyjna to za malo, powinna miec wstawiony wiatrak, jesli lazienka nie ma okna.
2. Wykladzina na podlodze w lazience. Widzialam takie cudo w jednym domu i to byla kompletna porazka. Juz po paru miesiacach waliła plesnia.
3. Wanna z prysznicem ale bez mozliwosci zamontowania go na scianie i bez zaslonki. Nie zawsze jest czas wziac normalna kąpiel, zostaje wiec prysznic. Siedzenie w kucki w wannie i polewanie sie dookola sluchawka od prysznica jest niewygodne i konczy sie zalaniem polowy lazienki. Dodatkowe sprzatanie juz nie jest zabawne…
4. Lazienka, do ktorej wchodzi sie z sypialni. Fajny pomysl, ale tylko jesli mamy w domu wiecej niz jedna lazienke. W przeciwnym razie wszyscy goscie, ktorzy nas odwiedza, beda musieli przechodzic przez sypialnie. Niefajnie…
5. Drewniane schody. Tak, wygladaja pieknie, ale jest znikoma ilosc rzemieslnikow, ktorzy potrafia je zrobic dobrze. Najczęstrzym błędem jest uzycie desek z sękiem w srodku – wtedy schody bardzo szybko zaczynaja skrzypiec, w skrajnym wypadku decha po paru latach sie zlamie. Schody w ogole odpadaja, jesli mamy w rodzinie kogos z problemem poruszania sie.
6. Wykladzina dywanowa czyli “wall-to-wall carpet” przeslawny. Absolutny standard w mieszkaniach na wynajem w USA. Fajna rzecz, ale tylko przez kilka miesiecy – potem sie brudzi i wyglada ohydnie. Odkurzacz piorący niewiele pomaga, zwlaszcza, jesli ktos ma w domu zwierzeta albo male dzieci.
7. Złe zaprojektowanie kuchni. Najczęstrzy błąd to niewystarczająca ilość blatów roboczych bądz niewlasciwe ich umieszczenie. Obok kuchenki powinien byc blat, najlepiej zrobiony z czegos zaroodpornego (na wypadek gdy musimy rozgrzany garnek sciagnac szybko z palnika). Podobnie blat powinien byc przy lodowce – zeby bylo gdzie klasc rzeczy z niej wyjete. W tej kategorii szczytem bylo mieszkanie w bloku, w ktorym lodowka nie zmiescila sie w maciupenkiej kuchni i stala w spizarce. Uciazliwosc na codzien baaaardzo irytujaca. Jesli chodzi o material na blaty to niestety drewno, plyta MDF, laminat sie nie sprawdza. Zeby nie wiem jak dobrze byl zrobiony, po paru latach sie zniszczy i bedzie wygladac fatalnie. Kamien, marmur, terakota sa najlepsze. Corian tez da rade, z tym, ze nie nalezy na nim stawiac rozgrzanych przedmiotow.
8. Otwarta lub polotwarta kuchnia. Zanim sie zdecydujemy, powinnismy wziac pod uwage mozliwosci wentylacyjne. Porzadny wyciąg to jest w takim wypadku koniecznosc – sam pochlaniacz nie wystarcza. Jesli nie da sie zainstalowac wyciagu z wiatrakiem imho lepiej zrezygnowac z takiej kuchni albo z gotowania tradycyjnych polskich potraw :)
9. Jaki rodzaj kuchenki? Jezeli tylko jest taka mozliwosc – najlepiej na gaz. Kuchenki elektryczne sa bardzo niewydajne (do ugotowania czegos zuzywaja znacznie wiecej energii i czasu niz gazowe), poza tym maja ogromna bezwladnosc cieplna. Gotowanie na czyms takim jest baaardzo upierdliwe, a w lecie staje sie wrecz koszmarem. Wylaczony palnik grzeje jeszcze dlugo, a nasza kuchnia przypomina piec hutniczy…
Sa oczywiscie jeszcze plyty indukcyjne – one nie maja tej wady, gdyz rozgrzewa sie tylko dno garnka. Tyle ze….kupujac taka plyte trzeba sobie zafundowac tez komplet nowych garnkow i patelni zrobionych z materialu ferromagnetycznego i z dostatecznie grubym dnem. Problem ze zuzyciem prądu pozostaje. Aha, i trzeba pamietac, ze brak prądu oznacza tez brak obiadu…
10. Lofty. Swietna sprawa, na ogol maja duuuuze okna, antresolki i wielka przestrzen. Trzeba jednak pamietac, ze jesli maja tam mieszkac dwie osoby i wiecej, sypialnia powinna byc oddzielonym od reszty pomieszczeniem, najlepiej z mozliwosci zamkniecia drzwi. Nie wszyscy przeciez chodza spac o tej samej porze i moga sobie przeszkadzac.
Gdyby kogos interesowalo, jak urządziłam własną chalupe, to moze obejrzec tu.
Remont objal: usuniecie wall-to-wall carpet, instalacje pergo floor, usuniecie popcorn ceiling, malowanie, remont kompletny lazienki polaczony z wymiana rur oraz drywall, w kuchni usuniecie obnizonego sufitu i swietlowek, podniesienie szafek do gory, zainstalowanie recess lights, wymiana zlewu, blatu, kuchenki, usuniecie starego okapu i zainstalowanie kuchenki mikrofalowej podwieszanej z wbudowanym wyciagiem. Lazienke, sufit, podlogi, blaty i elektryke robil contractor z materialow, ktore wybralam. Calosc (materialy plus robocizna) zamknela sie kwota ponizej 10 tys. dolarow.
Rzeczy male (malowanie, instalacja polek, zrobienie obic na kanape, poduszek, zaslon etc.) robilam ja. Mieszkanie ma bardzo konkretny styl i nie kazdemu musi sie podobac, ale uwazam ze osiagnelam sporo biorac pod uwage ograniczenia techniczne i finansowe.
